Zdrowy Styl Życia

Zdrowie Dla Każdego…

ZDROWA RODZINA BOGACTWEM NARODU-JÓZEF KROP.

Posted by Zenoni w dniu 1 Luty 2010


Ukończył pan studia medyczne na UJ w Krakowie. Jak to się stało, że zajął się Pan medycyną ekologiczną?

W Polsce byłem uczniem prof. Juliana Aleksandrowicza. Już w trakcie robienia specjalizacji, a później stażu, miałem okazję kontaktowania się z profesorem. Nawet z Kanady, do której wyemigrowałem ponad 30 lat temu. Ani ja, ani wielu innych nie rozumieliśmy wówczas jego spojrzenia na patogenezę chorób przewlekłych. Po czasie i przez przypadek spotkałem się z nim jeszcze raz, co dziś nazwał bym palcem Bożym. Wtedy to miałem okazję ponownego zetknięcia się z medycyną ekologiczną, która krótko mówiąc, doszukuje się przyczyn chorób po to, aby je muc skutecznie usunąć. I jeśli jest to tylko możliwe bez potrzeby użycia farmaceutyków.

Co tak naprawdę znaczy medycyna ekologiczna?

Medycyna ekologiczna stara się wykrywać przyczyny, z powodu których rozwinęła się choroba. Po ich wykryciu pacjenta leczy się bezpośrednio, czyli przez wskazanie mu, gdzie leży przyczyna jego choroby oraz jak ją należy usunąć. Lekarz ekologiczny musi poświęcić pacjentowi sporo czasu. Wytłumaczyć, na czym polega zdrowa dieta i higieniczny tryb życia. Oznacza to analizę czynników szkodliwych w jego codziennej diecie, miejscu, w którym żyje, pracuje, lub się uczy. To samo dotyczy jego rodziny. Jeśli mam pacjenta, który ma rodzinę i w ich domu znajdują się substancje szkodliwe, to okazuje się, że właściwie wszyscy w tym domu mogą być chorzy. Z tego też m.in. powodu nie przyjmuje do praktyki osób, które palą. Nie przyjmuję również ich dzieci. Inna sprawa, jeśli przestana palić. Muszą to zrobić co najmniej trzy miesiące przed planowana wizytą, abym rzetelnie mógł się zająć ich problemami zdrowotnymi. Nie można przecież mówić o zdrowiu, kiedy ma miejsce świadome samozatruwanie się. Innym przykładem przyczyn chorób są uszkodzenia wodnych instalacji. Choćby pęknięta w domu rura, czy podskórne wody wydostające się ponad popękany fundament. Potrzebna jest jeszcze wówczas odpowiednia temperatura i w domu zaczyna rosnąć pleśń. Ludzie generalnie nie wiedza o niebezpieczeństwach, jakie niesie ze sobą pleśń. Zmyją i sądzą, że pleśń zniknęła. A okazuje się, że powraca i nadal wytwarza mykotoksny, wielce dla organizmu szkodliwe. Już w 1982 r. prof. Aleksandrowicz razem z prof. Skotnickim opracowali mapę domów południowej polski, w których zaobserwowano najwięcej przypadków raka czy białaczki. Były to domy z pleśnią. Podobnie jest z niezwykle groźnymi w skutkach nawykami . Nie mówię o takich nawykach jak picie alkoholu, bo to jest dla organizmu zabójstwo. Chodzi o to, że ludzie jedzą nieprawidłowo. Przykładowo uważa się, że matka, która jest w ciąży, musi pic jak najwięcej mleka. Tym czasem jeśli to robi, uczula dziecko już w łonie. Dziecko takie rodzi się zatem z alergią. Jednym z typowych objawów alergii mlecznej są nadmiernie występujące infekcje. Takie dziecko bierze jeden antybiotyk za drugim. Znajomość tego faktu, zmiana diety powoduje kompletne wyleczenie.  A wiemy, jak to wygląda na co dzień: antybiotyk praktycznie co miesiąc. A wystarczy dziecku zmienić dietę, oczyścić mieszkanie, zmienić kilka „ustalonych” nawyków i antybiotyki staja się najczęściej historią . Na rynek wprowadzanych jest coraz więcej niezdrowych produktów, cała gama sztucznie wytwarzanych napoi, przeładowanych cukrem. To nie ma nic wspólnego z ze zdrowiem. Trzeba pamiętać, że są to rzeczy, które często inicjują choroby. Dzieci nie powinno się dopuszczać do takich produktów szczególnie i jednocześnie należy im tłumaczyć, dlaczego. To samo dotyczy osób dorosłych, które również odżywiają się nieprawidłowo, podgrzewając np. oleje roślinne, spożywając w nadmiarze smażone potrawy np. frytki, smażone pączki na tłuszczach roślinnych. (również margaryna) powodują m.in. choroby serca. Tego typu tłuszcze, zwane trans tłuszczami, są bardzo niezdrowe z uwagi na fakt „wbudowania się” do błon komórkowych. W skutek tego błony komórkowe zaczynają być sztywne, nieelastyczne i w związku z tym nie są w stanie przyswoić podstawowych składników odżywczych z pokarmu oraz spełniać podstawowych funkcji immunologicznych. Zaburzenia, najczęściej typu kardiologicznego, są tego konsekwencją. Często pac jęci sobie tłumaczą, że jeśli czegoś tkną, to jest im to potrzebne. Natomiast w rzeczywistości sprawa wygląda inaczej. My, ludzie straciliśmy instynkt, który wciąż mają zwierzęta – jeśli czegoś łakną, to tego poszukują. Kiedy znajdą, zaspokoją łaknienie i na tym sprawa się kończy. Inaczej jest z nami. Zaspokajając łaknienie na regularnych zasadach, przyzwyczajamy się do spożywania nadmiernej ilości pokarmu, który jest częsta przyczyna naszych chorób (otyłość, alergie, cukrzyca). Chciałbym podkreślić, że rolą doktora jest nie tylko przepisywanie leków. Najważniejszym zatem elementem medycyny ekologicznej jest edukacja pacjenta. Jest ona podstawą filozofii ekologicznej, o której pisał prof. Aleksandrowicz w publikacji „Sumienie Ekologiczne” Znając te filozofię, wiedząc co nam dzisiaj zagraża, uważam, że włącznie do praktyk lekarskich i uczelnianych programów ekologicznej wiedzy medycznej jest niezmiernie istotne i ważne.

Co to oznacza tak naprawdę: być zdrowym?

Być zdrowym znaczy nie chorować i omijać lekarzy. Zabrzmi to może paradoksalnie, ale w Chinach lekarz był opłacalny tylko wtedy, kiedy pacjent był zdrowy. Natomiast kiedy pacjent zaczął do niego przychodzić, to lekarz musiał opłacać wizę. Jeden z moich nauczycieli dr Hoffer, twórca medycyny ortomolekularnej razem z prof. L. Paulingiem, powiedział, że być zdrowym, oznacza pracować i płacić podatki. Państwo ma szereg potrzeb, które finansuje z podatków. Płacenie podatków jest szalenie ważne dla państwa. I dlatego rodziny, które są jego podstawą, musza być zdrowe, żeby to państwo utrzymać. Nasze hasło „Zdrowa rodzina bogactwem narodu” ma zatem nie tylko uzasadnienie medyczne.

Czasem udajemy się do lekarza, który po przeprowadzeniu stwierdza: „Jeszcze nie jest tak źle…”

Bardzo ciekawa obserwacja, bo w pełni oddaje istniejąca różnicę pomiędzy medycyną ekologiczną, a alopatyczną – tradycyjna, uznaną i praktykowaną. Kiedy pacjent zgłasza się do lekarza z jakimś problemem, to znaczy, że cos mu dolega. Mało jest takich pacjentów, którzy przychodzą wyłącznie po wyłącznie medyczne uzasadnienie absencji w pracy. Dlatego też pacjentowi trzeba zaufać i pomóc. Nie koniecznie można tego dokonać podczas wizyty, która trwa 10 minut i kończy się wypisaniem recepty. Prawdziwe leczenie wymaga czasu i taki należy dla pacjenta znaleźć. Inna i zasadniczą różnicą pomiędzy medycyną ekologiczną i alopatyczną jest to, że medycyna ekologiczna zaczyna leczyć pacjenta w facie tzw. funkcjonalnej tzn. kiedy coś zaczyna nie działać, a wciąż jest brak widocznych zmian patologicznych. Natomiast medycyna alopatyczna zaczyna działać, gdy owe zmiany maja już miejsce i są widoczne. Podam przykład, który pochodzi z mojego doświadczenia w Kanadzie. Chora z podejrzeniem nadżerki szyjki macicy przychodzi do ginekologa. Usłyszała: „Proszę przyjść za 2 miesiące”. Wówczas to będziemy w stanie ustalić czy nadżerka się powiększa” Pacjentka wraca po ustalonym czasie, po którym nastąpił wyraźny progres choroby – widoczne zmiany patologiczne, czyli stan nowotworowy. Oczywiście ginekolog zaczyna działać… Inna natomiast procedura leczenia tych samych objawów ma miejsce u lekarza ekologa. Obserwując pierwsze symptomy nadżerki, zastosuje wszystkie znane mu procedury, które mogą powstrzymać lub zlikwidować jej rozwój, zanim przybierze stan patologiczny.

Dlaczego w dzisiejszych czasach musimy się uczyć, tak zdrowy żyć? Wydaje się, że jeszcze dwa pokolenia wstecz taką wiedzę wynosiło się z domu?

Środki masowego przekazu najczęściej przekonują nas, że wszystko jest w porządku, że reklamowany produkt jest zalecany, sprawdzony itp. Ludzie przekonani są więc, że dany produkt jest niezbędny, bo służy naszemu zdrowiu. W większości przypadków reklamuje się produkty, które de facto z medycznego punktu widzenia są niewskazane lub wręcz szkodliwe. Mam tu zwłaszcza na myśli produkty spożywcze. Reklamuje się np. napoje, które nie mają nic wspólnego ani ze zdrowiem, an i ze zdrowym żywieniem. Reklamowane są Fast foody, frytki, pizza. Dzieci uczą się więc od samego początku, że co jest reklamowane oznacza dobre. Kiedyś reklam nie było, a informacje dotyczące żywienia przychodziły z tradycji, mądrości rodziców i naszych babć. Może to nie było naukowe, ale działało bo oparte było na wiedzy, mądrości pokoleń i obserwacji. Dzisiaj nawet w nauce obserwacje z przeszłości nie są brane pod uwagę. Wszystko udowadnia się statystykami. Natomiast w medycynie ekologicznej to nie statystyki są ważne. Ważniejsza od nich jest obserwacja kliniczna, właściwe testy, różnego rodzaju analityczne próby. Lekarz ekolog bowiem wie, że relacje pacjentów są bardzo zindywidualizowane. Współczesne społeczeństwo bombardowane jest informacjami, które w swojej istocie prędzej mogą wywołać chorobę, a nie żeli jej zapobiec. Innymi słowy, ludziom (w tym również lekarzom) brakuje rzetelnej i obiektywnej wiedzy medycznej. Zwłaszcza z zakresu przyczynowego leczenia chorób przewlekłych, które nie pozwalają nam często cieszyć się zdrowiem do późnej starości.

W przypadku statystycznego Polaka często jest tak, że przez długie lata nie chorujemy i nagle zaczyna nam dolegać mnóstwo chorób, bierzemy coraz więcej leków. Co dzieje się w organizmie człowieka koło pięćdziesiątki, jeśli nie zmieni w porę stylu życia?

Medycyna tradycyjna jest najlepsza na świecie, jeśli chodzi o przypadki ostre, ratowanie życia (np. gdy następuje wylew gwałtownie skacze cukier i ciśnienie krwi, wymagana jest interwencja chirurga.)Natomiast jeśli chodzi o leczenie chorób przewlekłych np. cukrzycy, reumatyzmu czy choroby przewodu pokarmowego, medycyna ta oprócz chwilowej ulgi nie wnosi nic , aby można było wyleczyć chorobę, która jest i postępuje, bo nigdy nie została usunięta jej przyczyna.  To samo dotyczy np. ataku astmy. Medycyna tradycyjna jest tu wspaniała, bo potrafi uratować człowiekowi życie. Ale gdy zagrożenie już minie, to czas zastanowić się co jest powodem ataku? Czasem, by tego dokonać lekarz ekolog musi przeanalizować całe życie pacjenta. Nawet jeśli pacjent ma 50 lat i jeśli pacjentowi zależy na długofalowej, konkretnej pomocy, to musi być przygotowany  na edukację, a w raz z nią na zmianę trybu życia. Musi zdać sobie sprawę w jakich warunkach żyje, pracuje, jak się odżywia, jaka jest jego codzienna higiena. Niekiedy bywa tak, że lekarz ekolog nie jest w stanie pomóc pacjentowi w stu procentach.

Skąd w naszym organizmie biorą się toksyny i dlaczego są tak bardzo niebezpieczne?

Industrializacja i ludzka lekkomyślność  doprowadziły do tego, że właśnie nie ma dziś już czystej wody, czystego powietrza, czystej żywności. W tej chwili toksyczność środowiska jest już tak duża, że ogrom chorób przewlekłych domaga się coraz to większych nakładów. Toksyny biorą się zewsząd w tym np. z samochodowych spalin. Inna grupa toksyn wprowadzana jest do organizmu z żywności. Tego typu zatrucia zaczynają się od chwili zasiania ziarna. Potem dodajemy środki, które niby maja chronić roślinę. W rzeczywistości jest tak, że chroniona roślina staje się jeszcze bardziej toksyczna. Przeciętny owoc, lub jarzyna zawierają w sobie aż 10 pestycydów, które nazywamy „środkami ochrony roślin” Globalne skażenie środowiska doprowadziło też do obniżenia w glebie minerałów np. selenu, magnezu lub chromu. Wielce prawdopodobnym jest, że stan ten przyczynia się do wzrostu pleśni i mykotoksyn. (Tymczasem są nowe technologie, tzw. zielone, którymi z powodzeniem można zastąpić substancje toksyczne)W USA i kanadzie w codziennym życiu jest 70 tyś. Produktów wykazujących większą lub mniejsza toksyczność. Zgodnie z przewidywaniami Światowej Organizacji  Zdrowia do roku 2020 co trzecia doświadczy choroby nowotworowej.

Jak to się dzieje, że toksyny które dostają się do naszego organizmu są przyczyna raka?

Toksyny są częściowo metabolizowane w wątrobie i eliminowane na zewnątrz. Natomiast w przypadku większych ich stężeń i zmniejszonej wydajności detoksy kującej organizmu odkładają się w tłuszczu. Tłuszcz to nie jest martwa tkanka. W trakcie głodówki lub fizycznego wysiłku nagromadzone w tłuszczu toksyny uwalniają się i krążą w naszym organizmie. Większość z nich ujemnie wpływa np. na prace naczyń krwionośnych, tzw. kapilarów, powodując ich kurczenie (jedna z przyczyn nadciśnienia krwi) Uwolnione toksyny są wstanie również wpływać na pracę genów odpowiedzialnych za produkcję odtruwających organizm enzymów lub wyłączyć te geny. Kiedy organizm niezdolny jest do samooczyszczania, wówczas zaczyna się proces nowotworowy.

Z Józefem Kropem rozmawiała Katarzyna Piotrowska-Linoubli

Pełny artykuł znajduje się w czasopiśmie „Zdrowie i sukces” 3/2008 – wydawca Akuna Polska sp..z o.o., pt.: “Zdrowa rodzina bogactwem narodów”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: